niedziela, 27 maja 2018

STUNT - POKAZ AKROBATYKI MOTOCYKLOWEJ 2018

Od 15 do 16.30
Targowisko miejskie „Rawiak”, ul. Reymonta

Niedziela – 27 maja - będzie gratką dla fanów motoryzacji. W godzinach popołudniowych odbędzie się pokaz stuntu motocyklowego z udziałem światowej klasy polskich stunterów: Ewy Pieniakowskiej, Rafała Pasierbka i Marcina Głowackiego.
Dla tych, którzy jedynie domyślają się o czym mowa, wyjaśniamy, że jest to dyscyplina sportowa polegająca na wykonywaniu kombinacji wyczynów kaskaderskich na motocyklu.



A oto gwiazdy tego pokazu:

Rafał Pasierbek - znany jako Stunter 13, jest doskonale rozpoznawany w świecie motocyklowego stuntu. W 2005 r. po raz pierwszy wziął udział w zawodach o nazwie StreetFighter Festival w Polsce... i zwyciężył! To był początek jego kariery, którą co chwilę wzbogacał o kolejne trofea w prawie każdych zawodach, w których wystąpił. W 2012 roku podczas zawodów w Indianapolis w USA wygrał wszystkie konkurencje, zdobył też wiele wyróżnień podczas zawodów w Europie. W 2013 wygrał zawody Stunt Grand Prix w Bydgoszczy. W tym samym roku wywalczył mistrzostwo świata Federacji Ekstremalnych Sportów Motocyklowych. Mieszkaniec Niemodlina pokonał zawodników m.in. z Brazylii, Finlandii, Japonii, Francji i Niemiec sięgając po najwyższe laury. Pasierbek to światowa czołówka tego sportu.



Marcin Głowacki - o groźnym pseudonimie Polish Ninja, to motocyklowy mistrz Polski oraz świata, samozwańczy motocyklowy szaman. Uprawia odmianę stuntu, który specjaliści nazywają stuntridingiem. Pierwsze próby stawiania „na koło” odbył na Simsonie s51 w wieku 12 lat, nie był to idealny motocykl do tego typu wyczynów, jednak sprawiało mu to ogromną frajdę. Na duży motocykl przesiadł się w 2006 roku mając 17 lat, wtedy zaczął pierwsze poważne treningi. Od jakiegoś czasu wygrywa wszystkie zawody, w których weźmie udział, także te o randze międzynarodowej. Jego recepta na sukces? „Najważniejsze to jeździć dla siebie, nie na pokaz. Staram się być zawsze przygotowany na zawody w 100 proc. nie tylko fizycznie, ale i psychicznie.”

Ewa Pieniakowska - królowa polskiego stuntu. Mogłaby łamać męskie serca, ale woli ujarzmiać… motocykle. Pasją motorową zarazili Ewę wujek Janusz Salera oraz kuzyn Rafał Pasierbek. Pierwsza maszyna, na jaką wsiadła, to była stara motorynka z silnikiem simsona, konstrukcji wujka. To na niej przeprowadzała pierwsze próby, zaliczała pierwsze upadki. Treningi to dla niej przede wszystkim oderwanie się od rzeczywistości. „Sprawiają, że zapominam o kłopotach, codzienności, czuję się wolna. Jestem tylko ja i motocykl. Muszę się skupić i zrobić wszystko, żeby jak najwięcej się nauczyć. W stuncie każdy trik trzeba wykonywać w maksymalnym skupieniu. To bardzo niebezpieczny sport”.
Ewa jest śliczną dziewczyną, raczej drobną. Przeświadczenie o jej kruchości mija, gdy zaczyna swoje motocyklowe show. Nawet gdy się na nie patrzy, trudno uwierzyć, że taka kruszyna może zapanować nad huczącym potworem. Do jej ulubionych trików zalicza się m.in. tzw. spreader, który polega na tym, że Ewa siedzi na baku i ma nogi rozłożone do szpagatu, jadąc jednocześnie na tylnym kole. Jest w Polsce pierwszą kobietą, która zaczęła uprawiać stunt. Można śmiało powiedzieć, że jazda na motocyklu, i to właśnie w takim wydaniu, to jej powołanie. W jednym z wywiadów wyznała:
„Zrealizowałam więcej postawionych sobie celów niż przypuszczałam. Jestem z tego powodu bardzo szczęśliwa. Chciałabym, aby wszyscy ludzie na całym świecie odnaleźli swoje miejsce na Ziemi, byli szczęśliwi i czuli, że mogą przenosić góry!”

Źródło: www.rawamazowiecka.pl
Udostępnij znajomym!
Komentarze